Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 01 2015

avooid
20:57

820/2015

Zasnąć już... - Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Zasnąć już!.... Noc ta pochmurna, bezgwiezdna,
posępnych widzeń krynicą jest bez dna -
zasnąć już, skłonić na nirwany łono
głowę płonącą, bez miary zmęczoną...

Przepłynął przez nią strumień myśli długi,
a jedna była smutniejszą od drugiej,
a wszystkie były smutne bezlitośnie - -
chcę spać, choć wiem, że ciągu myśli dośnię...

Ha!... Tłum okropny mar ciśnie się białych,
w szatach zwalanych ziemią i zbutwiałych,
tańczą wokoło z szalonym pośpiechem,
szyderczym w twarz mi wybuchając śmiechem

Widok ich trupich czaszek mię przeraża,
dusi mię zgniła, wstrętna woń cmentarza,
a ten śmiech strasznej ironii się wwierca,
jak tępa śruba, w głąb mojego serca.

Tłoczą się ku mnie ohydną gromadą,
trupie swe ręce na czoło mi kładą
i spróchniałymi szczękami klekocą
najokropniejsze z wszystkich pytań: Po co!?...

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjalifelesskatkadboredtodeathknowyourselfmalwi69KrowiPlacekbractwosamopogardyjustanothergirlthauturienszerszerraspberryheartcurelesssoprettyvacant
avooid
20:56

819/2015

Przypadek - Jonasz Kofta

Największym artystą 
Jest przypadek 
Gdy rzeczywistość 
Bije cię w zadek 
Nim wyobraźnia się w formę 
Przyoblecze 
Widzisz wyraźnie 
Jak mało wiesz człowiecze 
Fakt taki stworzy 
Nie dzieło czy eksponat 
Bo sztuka może 
Psu wypaść spod ogona 
Gdy biorą w łeb 
Teorie twe najrzadsze 
Nie wściekaj się 
Że życie jest bogatsze 
Zarozumialcze 
Najprostszą dam ci radę: 
Największym artystą 
Codziennym artystą 
Złośliwym artystą 
Jest przypadek

Ktoś rozlał atrament 
To bukiet czarnych róż 
Ta na suficie plama 
To mapa ciepłych mórz 
Na pianę piwa 
Opada gradem 
Kwiat z kasztanowca 
Koło budki 
Wielkim artystą jest przypadek 
Człowiek artystą jest malutkim

Twoje paletko zrudziałe 
W jesień tak późny las 
Za oknem tańczy gałąź 
Wachlarz dalekich gwiazd 
Twoja dziewczyna 
Ma usta blade 
Jak Primavera 
Boticellego 
Wielkim artystą jest przypadek 
Każe prawdziwym powstać piegom

Zarozumialcze 
Najprostszą dam ci radę: 
Największym artystą 
Codziennym artystą 
Złośliwym artystą 
Jest przypadek

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted byfind-balance find-balance
avooid
20:55

818/2015

Nie licz lat i dni - Zofia Szydzik

nie licz lat i dni – dawna dziewczyno

ich nurtu nie zatrzymasz 
niech płyną... 
bądź jak stare dobre wino 
zatrzymaj słodki jego bukiet 
i w zachwycie łap chwile 
jak piękne motyle 
nie pozwól im 
uciec

bo w zachwycie ci bardzo do twarzy 
i w szalu nadziei na ciepłe dni i lata 
jeszcze wszystko może się zdarzyć 
niech unosi cię na fali myśl skrzydlata !

śpiewaj piękna dziewczyno mimo deszczu 
i przetaczających się burz 
w duszy posiej kwiaty 
niech pokryją pamięci kurz 
i śpiewaj... 
a jutro uśmiech przyjdzie w swaty 
jak kochanek 
z bukietem pąsowych 
róż

bo z uśmiechem wyglądasz ładniej 
bo uśmiech - to ust twoich kwiat 
z uśmiechem wyglądasz powabniej 
taka właśnie możesz zdobyć świat !

tańcz dziewczyno do póki dusza 
wiosnę pamięta... 
póki usta pamiętają pocałunków smak 
szal nadziei zarzuć na ramiona 
i tańcz harmonijnie – w takt 
niech zwiędłe spojrzenie 
w lustrze skona 
uwierz w jutro 
w wyznaczony sercem 
trakt

bo z nadzieją ci bardziej do twarzy 
z nią możesz marzyć, śpiewać, żyć 
bez niej nie wiesz, co się wydarzy 
zgubisz drogę do szczęśliwych wysp !

nie licz lat – dziewczyno ! 
nie licz dni !

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjatomorrow-will-be-betterkatkadmysteryblackcatCattleyazupsonwiks
avooid
20:54

817/2015

Wielka liczba - Wisława Szymborska

Cztery miliardy ludzi na tej ziemi,
a moja wyobraźnia jest, jak była.
Źle sobie radzi z wielkimi liczbami.
Ciągle ją jeszcze wzrusza poszczególność.
Fruwa w ciemnościach jak światło latarki,
wyjawia tylko pierwsze z brzegu twarze,
tymczasem reszta w prześlepienie idzie,
w niepomyślnie, w nieodżałowanie.
Ale tego sam Dante nie zatrzymałby.
A cóż dopiero, kiedy nie jest się.
I choćby nawet wszystkie muzy do mnie.

Non omnis moriar -przedwczesne strapienie. 
Czy jednak cała żyję i czy to wystarcza.
Nie wystarczało nigdy, a tym bardziej teraz.
Wybieram odrzucając, bo nie ma innego sposobu,
ale to, co odrzucam, liczebniejsze jest,
gęstsze jest, natarczywsze jest niż kiedykolwiek.
Kosztem nieopisanych strat -wierszyk, westchnienie.
Na gromkie powołanie odzywam się szeptem.
Ile przemilczam, tego nie wypowiem.
Mysz u podnóża macierzystej góry.
Życie trwa kilka znaków pazurkiem na piasku.

Sny moje -nawet one nie są, jak należałoby. ludne. 
Więcej w nich samotności niż tłumów i wrzawy.
Wpadnie czasem na chwilę ktoś dawno umarły.
Klamką porusza pojedyncza ręka.
Obrasta pusty dom przybudówkami echa.
Zbiegam z progu w dolinę
cichą, jakby niczyją, już anachroniczną.
Skąd się ta przestrzeń bierze we mnie –
nie wiem.

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjazupsonwiks
avooid
20:53

816/2015

Nadchodzi lato - Maria Rodziewicz

Popatrz - lato w złotych pantofelkach
nadchodzi, z muzyką światła i ciepłem
kolorów.

Przychodzi w tryskających słońcem
słodkich morelach i beztroskich makach
o łagodnym spojrzeniu naiwnych oczu.

Przynosi radość błyszczącymi w zbożu
świetlikami i pszczółkami co tańczą
sambę na białych kwiatach akacji.

Uśmiecha się szeptem fal mazurskich
jezior, cicha nowenna tatrzańskich
szczytów, melodia dzwonków
zielonych hal.

Śpiewa radosna miłość w delikatnych
fiołkach podrygujących na wietrze
i w moich dłoniach tulących delikatnie,
ciepło Twoje namiętne usta,
a razem z latem śmiej się, ciesz,
śpiewaj i tańcz.

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjakarolaewiksraspberryheart
avooid
20:52

815/2015

Bolenie - Marcin Świetlicki

Zdrowy mężczyzna, piękny czwartek.
Chociaż z przyszłości spoglądają raki.
Zdrowy mężczyzna. Wypoczęty. Chociaż
nie spał tej nocy. W ścianę patrzył,
jakby chcąc jakiś ekran w ścianie umiejscowić.

On nie jest w miejscu, w którym dzisiaj miał być.
Patrzy przez okno, jakby chcąc za oknem
zobaczyć rozwiązanie, zanim wszystko się
samo rozwiąże. Rozwiązuje się
bezustannie. Rozwiązane armie.

I rozwiązane związki krwi.

Zdrowy mężczyzna, piękny czwartek.
Nie jestem w miejscu, w którym obiecałem
być, bowiem boli. Niewypowiedzianie
niewypowiedzianie boli. Nigdzie nie pojadę,
bo boli. I nie o szesnastej,
ani godzinę później. Bowiem boli. Nie odeślę i
nie odbędę. Gdyż boli. Będę zajęty czym innym
- boleniem. Bowiem boli. Nie przestanie i ja
nie przestanę. Bo nakręcam się.
I przeciwbóle gromadzę na później.

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjakatkadbractwosamopogardy
avooid
20:51

814/2015

Dysonans - Halina Poświatowska

świat jest tak mały 
świat ma tylko dwa piętra 
na wyższym jesteś ty 
oddychasz ciężko 
obok stoi wieczność 
ciemna

mozolnie po schodach 
idę w białej koszuli 
ocieram usta 
ciepłą wilgotną ręką 
zakrywam usta 
za mną 
idzie wieczność 
obydwie 
stajemy pod twoimi drzwiami

z czołem opartym 
bezgłos 
jak rozpięty na strunie krzyk 
łapczywie chwytamy oddech 
liczymy raz... dwa... trzy...

świat ma tylko dwa piętra 
tylko dwa 
nieduże 
z krążącymi gwiazdami świat 
---------------- 
dlaczego tak trudno umrzeć?

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjakatkadmysteryblackcatCattleyaiamopheliainsanedreamerCruelonebreathheart-shaped-coffinspaceshipspapercutanorexianervosaveronica-oyeahlowwhoisjimmysoprettyvacant12czerwcasoprettyvacant
avooid
20:51

813/2015

Hymn zagubionych - Leszek Wójtowicz

Kiedy pogarda
Siada rozparta
Przy stole który niedawno święty
Gdy świat się kręci
Przeciw pamięci
Złudne budując nam kontynenty

My zagubieni
W takiej przestrzeni
Nie próbujemy następnych stwarzać
Czasem niektórzy
Czciciele burzy
Pieśń intonują która poraża

Przybywaj Diable
I rozwiń żagle
A popłyniemy
Przez anatemy
Bez jakichkolwiek ponagleń

Targi próżności
Strzępy wartości
Zadziwiające śliczne cudeńka
Draństwo dokoła
O pomstę woła
Prawda jak szmata zetlała pęka

Męcząca pustka
Fałszywe bóstwa
Los oszalały chwyta za brzytwę
Ci którzy wierni
Na przekór czerni 
Nucą pokornie taką modlitwę

Wspomagaj Boże 
Bo czy być może
Większa samotność
Niż kiedy dotkną
Nas podłe dni upokorzeń

Głowy siwieją
Słowa wietrzeją
Wódka smakuje gorzej niż kiedyś
Nowa koteria
Stara mizeria
Trochę to wszystko Panie na kredyt

Szum informacji
Splątanie racji
Demony siedzą u drzwi kościoła
W rosnącym zgiełku
W głupim piekiełku
Ktoś do kobiety piosenką woła

Prowadź aniele
Czasu niewiele
Trzeba się bronić
Nim śmierć zasłoni
Na zawsze błękit i zieleń

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjaanorexianervosaveronica-owhoisjimmy
avooid
20:50

812/2015

Co będzie - Zbigniew Herbert

co będzie
kiedy ręce
odpadną od wierszy

gdy w innych górach
będę pił suchą wodę

powinno to być obojętne
ale nie jest

co stanie się z wierszami
gdy odejdzie oddech
i odrzucona zostanie
łaska głosu

czy opuszczę stół
i zejdę w dolinę
gdzie huczy
nowy śmiech
pod ciemnym lasem

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjadowntherabbitholezupsonraspberryheartsoprettyvacantsoprettyvacant
avooid
20:49

811/2015

Do Studentów - Sławomir Matusz

Mówię do studentów: 
studiuje ten, kto 
studiuje problemy 
które go nurtują.

A wy po co tu 
Przyszliście, jeśli 
was nic nie nurtuje 
i nie macie problemu?

Dla zawodu. Dla zdobycia 
zawodu. Mówicie: przyszliście 
odziać się, ubrać w wiedzę 
to nic, o którym 
nawet powiedzieć 
nie można, że jest. Zatem

po nic nie przyszliście. Po nic. 
Nie po być, a po byt przyszliście. 
Ktoś kto słusznie pyta, czy 
by zdobyć zawód 
trzeba wcześniej doznać zawodu?

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjaboredtodeathwiksruinyourdaygdziejestolalubiedarksidesgrialux3szyderamagiciansassistantlifelessdagmarakKaraluchowyBlokjstrblpomsacziczilikektheotherjamessoprettyvacant

June 10 2015

avooid
09:34
810/2015

365 metafor na każdą pozycję seksualną - Marcin Jagodziński

nawijając makaron myślę tylko o ciałach: miękną
niczym we wrzątku pszenica durum. myślę o metaforach,
które układasz, gdy się do snu układamy, jak zwykle
opuszczając dzień przez awaryjne wyjście. wiesz,

zamiana przedmiotu w podmiot (liryczny -- dodajmy),
zawsze przyprawiała mnie o frustratio reggiano, oddalała
od ciebie. dzięki odrobinie pikanterii najlepiej smakują
najprostsze potrawy, gotowane we wrzątku przez pięć

do siedmiu minut. zawrzemy jak woda umowę o szeptach,
że wszystko sobie powiemy, że nic nie zostanie na dnie garnka,
że palce lizać i kochanie, możesz mi podać sól?
bo sam nie sięgnę.
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjaksieznapogodnaraspberryheartmakemewannadiepamieciodlegle
avooid
09:30
809/2015

Na progu ucichnie tęsknota - Halina Budniak

trzeba być daleko jak nigdy przedtem. odgadywać obce słowa
i własne myśli. zamknąć oczy i widzieć dokąd idziesz
przybliżać i oddalać. omijać nieistotne. wierzyć

wrócisz. i opowiesz o domach i ogrodach z magnoliami
pokażesz fotografie i te wszystkie miejsca
którymi zachwycasz się pisząc: szkoda że tutaj was nie ma

chcę wiedzieć jak się czujesz, gdy wieczorem kładziesz się spać
albo siadasz na progu przeszklonej werandy. wiruje różowy śnieg
patrzysz długo a myśli biegną coraz dalej dalej

zebrać w garść. usypać drogi ścieżki powracające. ptak poleci
jeśli zechcesz. niech ma turkusowe skrzydła. a po drugiej stronie
oceanu - twój wymarzony dom. wystarczy wyciąć okna
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezja poezja
avooid
09:23
808/2015

Zerwijmy wszystkie - Mariusz Partyka

jesteś cichym pustym miejscem

sierpień obejmuje chłodnymi nocami,
nie pamiętam snów, nie pamiętam słów

lata łapania oddechu,
raz zakrztuszony ręce do góry,
sztuczne oddychanie

daję ten wydech, niech będzie z tobą
wiedz, że nie umrę, 
za pozwoleniem

pod język włożone 
rozpuszczalne wspomnienia

niech nas poniesie czerwony
nurt, niech poniesie nas kolorowy
bród 

kwiaty z naszej łąki będą wieńcami.
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezja poezja
avooid
09:17
807/2015

W kałużach cumują niedopałki - Krystyna Myszkiewicz

kamienie są cięższe
nasączone bardziej po każdej twojej przelotnej wizycie
kiedyś pękną im grzbiety i będę wiedziała marco
że zimne niebo rzuca mi znaki

sklepikarz rozwinie czerwony daszek
nie trzeba - woda nie zgasi zgaszonego
tylko żar zmieni się w tlący niedostatek
uwieszony dłoni jak ostatnia szansa na ciepło
zaręczynowa mgiełka wokół palca

podobno prawy profil mam prawdziwszy
odbija się wyraźniej w zmoczonych witrynach
czy to aby nie chariel co przy każdej jesieni
(a jesienie są tutaj sto razy w roku)
gubi się bardziej i mniej się znajduje

najpierw nie poznasz mojego głosu
potem spadniesz na samo dno kałuży
i nikt nie zapyta o ostatni w tym życiu deszcz

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezja poezja
avooid
09:14
806/2015

Pieśń miłosna - Rainer Maria Rilke

Jak przed zetknięciem się z twoją duszą mogę
zachować własną duszę? Ponad tobą
ku innym rzeczom jakże ją przeniosę?
Ach, obcą raczej wybierając drogę
w ciche ją miejsce zaniósłbym po ciemku,
gdzie już jej nie udzieli się jak wcześniej
drżenie twojego wewnętrznego lęku.
Zetknięcie nasze jest jak pociągnięcie 
smyczka, oboje łączy nas ze sobą,
żeby dwie struny jednym brzmiały głosem.
Na jakim nas rozpięto instrumencie?
Jakiż to skrzypek trzyma nas w swym ręku?
O, słodka pieśni.
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezja poezja

June 09 2015

avooid
07:45
805/2015

Szaleństwo - Kazimiera Zawistowska

Nie mów mi, żem szalona! Chcę byś ty oszalał!
Całą duszą wybiegam co dzień na rozstaje,
Płomień w oku niosąca, co jak upiór wstaje,
By się własną pożogą i obłędem spalał.
I idę czekająca, że mi się wydaje -
Jakby mnie krwawy wicher na ziemię obalał,
W pragnieniu rozpaczliwym strzęp mi nie ocalał,
W męce nocy bezsennych serce bić ustaje.
Przyjdź... bo pragnę, byś porwał i okalał
Piersi moje nabrzmiałe, brzemienne nadzieją,
Co jako śnieżne grona pragnieniem się śmieją...
Nie mów mi, żem szalona!... Chcę byś Ty oszalał!
Sny moje... piersi moje... wszystko w żądzy kona!
I usta... usta moje... nie mów, żem szalona!...
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjablackteaprincesssoprettyvacant
avooid
07:41
804/2015

Czasem spotykam siebie - Ernest Bryll

Czasem spotykam siebie na pustej ulicy
Pod ciężkim grzybem starej kamienicy
I patrzę- jak to stoję plecami zwrócony
Całą twarzą do ściany żółtej przytulony
Jakbym jadł te liszaje i wilgoć zlizywał
Bo trzęsę się...
               W wytarte paletko się skrywam
Tupię nogami w przykrótkich spodenkach
I sznurowadło niby zawiązać przyklękam
 
A naprawdę to modlę się światła szukając
Brudne krople zacieków jak źródła spijając...
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjawiks
avooid
07:38
803/2015

Czego chcą - Charles Bukowski

Vallejo piszący o
samotności i umierający
z głodu;
ucho van Gogha odrzucone przez jakąś
kurwę;
Rimbaud uciekający do Afryki
w poszukiwaniu złota i znajdujący
nieuleczalny przypadek syf;
ogłuchły Beethoven;
Pound włóczony po ulicach
w klatce;
Chatteron zażywający truciznę na szczury;
kawałki mózgu Hemingwaya wpadają do
soku pomarańczowego;
Pascal podcinający sobie żyły
w wannie;
Artud zamknięty z wariatami;
Dostojewski postawiony pod murem;
Crane skaczący z mostu;
Burroughs strzelający do swojej żony;
Mailer przebijający swoja nożem.
- tego właśnie chcą:
cholernego spektaklu
oświetlonego bilbordu
w środku piekła.
tego właśnie chce
ta banda
tępych
niezdolnych się wysłowić
zabezpieczonych
ponurych
wielbicieli
karnawałów.
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjawikspianistkainsanedreamerPinkpillsNogiMialaDoSamegoPieklamisery000fabulous-lazycalineczkajabolmaxfelldowntherabbitholecongrevepingwineqsmenadivipannalittle
avooid
07:35
802/2015

Jasnej - Wojtek Bellon

Najpiękniejsza jesteś kiedy Twoje oczy

           Rozgwieżdżają noc we mnie

Najpiękniejsza jesteś kiedy Twoje włosy 

           Rozjaśniają myśli me ciemne

Najpiękniejsza jesteś kiedy oddychaniem 

                            Rozświetlasz powietrze

Moje myśli wiatr rozwiewa a Ty jesteś w wietrze

Oddechem i światłem w powietrzu

Najpiękniejsza jesteś kiedy ciała nasze 

                            wspólnym potem pachną

Najpiękniejsza jesteś boś dla mnie

                            Powietrzna i Jasna
https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezjalittlegraybitemyneck
avooid
07:33

801/2015

Nie jesteśmy w lesie obydwoje... - Anna Achmatowa

Nie jesteśmy w lesie obydwoje
I wołanie twe w drwinę się zmienia.
Czemu nie przychodzisz, by ukoić
Niepokoje niego sumienia?

Twoje życie już biegnie inaczej,
Inną żonę masz, inne troski.
W suche oczy teraz mi patrzy
Petersburska niedobra wiosna.

Wedle zasług myśl gorączką zmąci,
Suchy kaszel, śmierć to jej nagrody.
A na Newie w oparze wilgoci
Już ruszają wiosenne lody.

https://www.facebook.com/2015w365
Reposted bypoezja poezja
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl